Organizacja własnego ślubu i wesela - porady
Postanowiliście powiedzieć sobie sakramentalne TAK. Jedna z najpiękniejszych chwil, ale również jedno z największych wyzwań organizacyjnych. Organizacja własnego ślubu, wesela wymaga wiele wysiłku i pracy, ale również pewnej wiedzy i zmysłu organizacyjnego. Dobrze jeśli można liczyć na dobre rady rodziców czy znajomych, jednak nie zawsze najbliżsi potrafią pomóc. Na szczęście przecież mamy Internet. Warto popytać i skorzystać z czyjegoś doświadczenia na różnych forach ślubnych czy przeglądając po prostu strony o tematyce ślubnej. Tutaj również chciałbym podzielić się pewnym doświadczeniem i obserwacjami z wielu lat pracy, zwracając Wam uwagę na pewne elementy, z którymi się na pewno spotkacie w trakcie organizowania waszego ślubu.

Zapraszam do lektury






„…Poznaliśmy się na imprezie, potem randka, kolejna, długie rozmowy do późna w nocy – zakochaliśmy się . Czuliśmy się wspaniale, wiedzieliśmy , że jesteśmy sobie przeznaczeni. Nasza miłość dojrzewała. Nigdy nie zapomnimy tego dnia, kiedy on pokazał mi pierścionek i oświadczył się. Postanowiliśmy się pobrać…”

To historia rodem z „Harlekina”, ale przecież każda z kochających się par, każde z małżeństw mogłoby opowiedzieć swoją, jakże wspaniałą, romantyczną, zwariowaną, niepowtarzalną. Każdy z nas tworzy własny świat i własną historię, dlatego warto postarać się aby stworzyć coś co wspominać będziecie Wy i wasi najbliżsi do końca życia.



            Kwiecień plecień, rok czy dwa?
Fotograf ślubny

Dzisiaj zdecydowana większość par planuje swój ślub z 1-1,5 rocznym wyprzedzeniem. Czy to przypadkiem nie nadgorliwość – przecież sal, zespołów, fotografów etc. jest dużo? Nie! Należy pamiętać, że pomimo dość obfitej oferty ślubnej sal, zespołów, fotografów etc., takich, które spełnią Wasze oczekiwania okaże się nad wyraz mało, a w dodatku akurat ta sala, ten zespół i zapewne fotograf ślubny przypadnie do gustu jeszcze kilku innym parom. Dlatego jeśli nie chcecie zostać zmuszeni do zbyt wielu kompromisów, należy pozbyć się przeświadczenia „…przecież jest jeszcze duuuużo czasu…”. Zatem planując ślub, jedną z istotnych kwestii – wbrew pozorom – jest wybór miesiąca. Przesądni mają łatwiej, bo przecież miesięcy z literką ‘R’ w nazwie jest tylko sześć, ale pozostali mają nieco trudniej. Wydaje się, że najgorszymi miesiącami na ślub są listopad, grudzień, styczeń oraz luty. Jeśli decydujecie się pobrać w okresie późnojesiennym i zimowym, to warto wziąć pod uwagę kilka technicznych szczegółów. Przede wszystkim pogoda. O niskich temperaturach i warunkach atmosferycznych nawet nie wspominam, ale… Jeśli zależy Wam na pięknych zdjęciach ślubnych czy filmie, to powinniście być świadomi, że w tych miesiącach wykonanie fotografii ślubnych czy filmu na zewnątrz jest bardzo trudne ze względu na niedostateczną ilość światła, a sztuczne oświetlenie w żaden sposób nie zastąpi światła dziennego, dlatego jeśli zaplanowaliście sypiący się ryż albo płatki róż podczas wyjścia z kościoła, to piękne chwile raczej pozostaną tylko w waszej pamięci. Kolejnym „zadaniem bojowym” może okazać się polowanie na pogodę do zdjęć plenerowych. Warto zatem wziąć pod rozwagę opcję wykonania zdjęć w plenerze nieco później – wiosną. W końcu jest to pamiątka na całe życie i szkoda byłoby oglądając zdjęcia ślubne widzieć na nich niebo w kolorze szaroburym. Skoro otarłem się o estetykę otoczenia na zdjęciach, to oczywistym jest, że np. w grudniu każdy z waszych gości przyjdzie na uroczystość w płaszczu (z reguły w czarnym) – jest to również pewien element, który zarówno na zdjęciach jak i na filmie jest stosunkowo widoczny. Na pewno bardziej kolorowe, żywe i wesołe zdjęcia wyjdą nam w okresie letnim.

Fotografia ślubna Poznań

Miesiące wiosenne wydają się być neutralnymi. Jednak ryzyko trafienia w odpowiednią pogodę jest dość duże. Marzec, czasami kwiecień dostarcza pytań typu „strój bardziej zimowy czy raczej letni?”. Tak naprawdę jest to wielka niewiadoma. Maj – miesiąc komunijny. Może być trudno ze znalezieniem sali i pojawia się ryzyko, że ktoś z rodziny, znajomych wyprawia komunię akurat w ten sam dzień, choć z pogodą i pięknym otoczeniem raczej nie będzie problemów.

Czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień – to cztery chyba najlepsze miesiące na ślub i myślę, że nie trzeba uzasadniać dlaczego. Jednak tu warto pamiętać, że terminy na usługi ślubne w tych miesiącach wypełniają się w kalendarzach dużo wcześniej niż pozostałe. Dlatego jeśli zależy Wam, żeby na Waszym weselu zagrał dobry zespół, zdjęcia ślubne wykonał dobry fotograf ślubny, a film stworzył ktoś kto to potrafi i czuje, to rezerwacji należy dokonać z rocznym wyprzedzeniem, żeby mieć pewność, że Wasz termin będzie dostępny. Organizując wesele latem, zachęcam również do zwrócenia uwagi na to, czy sala weselna jest klimatyzowana. Niejednokrotnie byłem świadkiem sytuacji, w której wesele po prostu przenosiło się z sali na zewnątrz. Oczywiście wspaniale, jeśli jest piękny ogród i organizatorzy przewidzieli obsługę gości również na zewnątrz, ale jeśli jest to ucieczka z dusznej gorącej sali bo zabrakło klimatyzacji, to Wasi goście zamiast wspominania wspaniałej zabawy będą sobie przypominać „…ale było gorąco..”. Warto też zwrócić uwagę przy podpisywaniu umowy wynajmu sali czy organizator zapewnia permanentną pracę urządzeń klimatyzacyjnych (być może brzmi to niedorzecznie, ale oszczędzanie przez organizatorów kilkudziesięciu złotych właśnie na tym jest o dziwo stosowana praktyką).



            Róże, ryż i pieniądze
Fotograf na ślub

Jako fotograf ślubny chciałbym zwrócić uwagę na pewien drobiazg, jednak z punktu widzenia Waszych pięknych zdjęć bądź filmu, bardzo istotny. Mianowicie warto postarać się aby po wyjściu z kościoła „coś się działo”. Oczywiście rozumiejąc, że gusta są absolutnie różne i każdemu podoba się coś innego, nie próbuję tu przemycić wizji idealnego ślubu wg Macieja Pawlika, a jedynie przekazuję to, co zaobserwowałem u innych. Bardzo efektowne obok sypania ryżem jest obsypywanie pary młodej płatkami róż. Najlepsze efekty na zdjęciach i filmie uzyskuje się, kiedy jest ich po prostu dużo i lecą długo. Skoro mowa o wyjściu z kościoła, to zachęcam też do pewnej ingerencji w bieg wydarzeń, ponieważ nie raz byłem świadkiem sytuacji gdy Młodzi po wyjściu z bramy kościelnej z pewnym rozczarowaniem i wyrazem jakby chcieli powiedzieć „nie tak to sobie wyobrażaliśmy”, orientowali się, że wszyscy goście są za nimi w kościele. Dlatego warto choć w minimalnym stopniu zaplanować pewne sytuacje i uprzedzić wcześniej pewną ilość osób, aby wyszli z kościoła przed Wami. Po wyjściu wbrew pozorom i temu, co oglądacie na filmach mało która Para Młoda „ jest w nastroju” do pocałunku. Obiektyw kocha emocje. Nie bójcie się skraść sobie buziaka – to jest Wasz dzień, Wasz chwila, Wasze 5 minut, które będziecie wspominać przez 50 lat.



plener ślubny w kawiarni             Biała suknia i trampki

Zdjęcia plenerowe – są piękne. To krótki opis, ale jakże treściwy. Aby móc tak powiedzieć o swoich ślubnych zdjęciach, trzeba coś od siebie dać. Aparat nie maluje! Pamiętajcie, że sceneria to tylko tło, a na zdjęciach najważniejsi jesteście Wy. Taka myśl towarzyszy mi zawsze podczas fotografowania. W swoich fotografiach staram się pokazać Was, uwielbiam kiedy zdjęcia są prawdziwe, a są takie kiedy prawdziwi jesteście Wy. Sądzę, że trochę smutne jest ustawienie przed ślubem pary młodej pod drzewem, staranne ułożenie sukni, bo przecież suknia jest najważniejsza, poproszenie o wstrzymanie oddechu i klap – „dziękuję Państwu, proszę rodziców do zdjęcia…”. Myślę, że najpiękniejsze zdjęcia to te, które zatrzymały chwilę. Pragnę uświadomić jeszcze nieprzekonanych, że nie da się zrobić naprawdę dobrych zdjęć w dwadzieścia minut przed ślubem albo uciekając na chwilę z wesela do ogródka. Zdjęcia plenerowe wymagają pewnego poświęcenia, czasu i przede wszystkim chęci. Poprzez zdjęcia można bardzo dużo wyrazić i przekazać. Zdjęcia ślubne się podobają kiedy mają swój charakter, a nabierają go dzięki Wam. Jedne będą romantyczne inne wesołe i beztroskie jeszcze inne poważne lub zwariowane, ale wyjdą takie tylko wtedy kiedy Wy tacy będziecie.



napis na torcie weselnym             Cukier, lukier, bita śmietana - czyli tort weselny

Tort weselny spędza sen z powiek większości Par Młodych. To jest jeden z tych elementów, co do którego trudno cokolwiek doradzać, bo gusta są naprawdę różne i w tym miejscu nie warto o nich dyskutować. Chciałbym jednak podzielić się z Wami pewną obserwacją. Pierwszy kawałek tortu zwyczajowo kroi Para Młoda i tu zaczynają się opcje. Czasami Młodzi nakarmią się pierwszym kawałkiem tortu i potwierdziwszy, że jest naprawdę dobry zapraszają gości do częstowania się, a wszystkim zajmuje się obsługa. Czasami Nowożeńcy sami kroją cały tort i zapraszają gości do podchodzenia. Jeśli zdecydujecie, że będziecie podchodzić do gości i częstować ich pokrojonym tortem, to bywa, że pierwszy kawałek otrzymują... no właśnie - kto? Myślę, że warto pamiętać o tym, że gośćmi honorowymi na weselu są Wasi rodzice i będzie im miło, jeśli to podkreślicie częstując właśnie ich jako pierwszych weselnym tortem zamiast kogoś innego z gości tylko dlatego, że stał blisko. Następny kawałek jest zarezerwowany dla dziadków. Ci którzy nie pomyśleli o tym, pewnie nigdy się nie dowiedzą o tym, że w oczach rodziców, a czasem dziadków zagościł na chwilę smutek podczas wesela. Jestem doskonałym obserwatorem, widziałem takie sytuacje i niejednokrotnie poruszyło to moje emocje. W obliczu takiej sytuacji podziękowania dla rodziców 20 minut późniaj tracą na wartości.



Już wkrótce kolejne wpisy. Zapraszam niebawem!